czwartek, 11 października 2012

Dzień 5

Ghermu - Tal. Stary szlak, 200 metrowy wodospad, pola marihuany i domki z bajki

Budzik dzwoni o 06:00. Głodny przygód jako pierwszy wyskakuję z łóżka. Pamiętam jeszcze jak dzień wcześniej Irka mówiła, żebym uważał na futryny w drzwiach bo niskie... i ryp, aż mnie złożyło do przysiadu. No, to już jestem w pełni rozbudzony, tylko głowa niestety trochę boli. Pyszne śniadanie, aromat kawy - czego więcej trzeba o tej porze?

Zbieramy się trochę wolniej niż dnia poprzedniego. Za wolno, ale to może oznaka zmęczenia i to, że nie weszliśmy jeszcze w trekkingowy rytm. W miarę upływu czasu idzie się coraz raźniej i jakoś plecak dzisiaj mniej ciąży. W pewnym momencie dochodzimy do tabliczki, która wskazuje w kierunku starego szlaku. Prosto biegnie droga, po której jeżdżą jeepy i inne pojazdy. My wybieramy stary wariant. Ścieżka pnie się stromo w górę. Szybko zdobywamy wysokość. Jest pusto i przez całą drogę do kolejnej wioski nie spotykamy nikogo. Tuż przed Chamje, po przeciwnej stronie doliny wyłania się wodospad. Próbujemy ocenić jego wysokość. Według poziomic na mapie wychodzi z około 200 metrów.










 
W Chamje przerwa, obiad, odpoczynek i ruszamy dalej. Dookoła zielono, przyglądam się i stwierdzam, że jakieś dziwne te pokrzywy. W tym samym momencie przebłysk, "maryśka". Wzdłuż szlaku ciągną się pola marihuany. Na dodatek są one oznaczone na mapie. Nikt z tym nie walczy, nie niszczy.






Około godziny przed dotarciem do Tal zaczynamy strome i nużące podejście. Plecak znowu staje się cięższy i ramiona zaczynają odpadać. Siłą woli przyspieszam. Myślę tylko o tym, żeby zrzucić z siebie ten ciężar. Dochodzimy w końcu do wypłaszczenia i droga lekko zaczyna schodzić w dół. Za którymś z kolei zakrętem wyłania się malowniczo położone Tal. Szeroka płaska dolina z wolno płynącą rzeką. Cisza. Kolorowe domki. W tle wyłaniające się szczyty.

Dochodzimy w końcu do wioski. Każdy z nas ma to samo odczucie - jakbyśmy byli w jakiejś baśniowej krainie. Wszystkie domki są pięknie odmalowane. Kolorowo, spokojnie. Tal zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Żałuję, że nie mogliśmy tam zostać jeden dzień dłużej.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz